Podziemna

Armia III RP

My, wszyscy jak tu siedzimy, jesteśmy Podziemną Armią, która powraca po to, żeby powiedzieć o tamtych. Żeby pamięć o nich nie zaginęła. Bo mamy dzieci, bo mamy wnuki, bo mamy zobowiązania wobec Polski.
Jesteśmy armią w warunkach III RP. Nie zbrojną, tylko armią uzbrojoną w pamięć historyczną. Tę pamięć przenosimy na młode pokolenia. I to jest ostatni rozkaz...

Prof. Jan Żaryn, Warszawa 2 marca 2013

Bóg

Bóg - Honor - OjczyznaOdniesieniem naszych wszystkich działań jest Pan Bóg, a inspiracje do działania czerpiemy z polskiej tradycji katolickiej i patriotycznej. Gromadzimy się wokół Polskiej Misji Katolickiej w Essen.

Honor

Bóg - Honor - OjczyznaHonor wpisany jest w polską kulturę, której dziedzictwo pielęgnujemy. Dzisiaj honoru patriotycznej części naszego Narodu broni m.in. Gazeta Polska, dlatego tworzymy w Essen Klub Gazety Polskiej.

Ojczyzna

Bóg - Honor - Ojczyzna„Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek" (C.K. Norwid). Staramy się go wykonywać jak najlepiej potrafimy, tworząc w Niemczech enklawę polskości, a na tych stronach dzieląc się informacjami o naszej działalności oraz wieściami z Polski.



Publikacje

Krucjata Różańcowa za Ojczyznę

Strony Patriotyczne

noan-art

Błąd
  • Błąd podczas ładowania danych z kanału informacyjnego
  • Błąd podczas ładowania danych z kanału informacyjnego
  • Błąd podczas ładowania danych z kanału informacyjnego

Wiadomości Prosto z Polski

niezalezna

 

 

Pch24.pl na polacy w essen.de

 

     

Radio Maryja na polacywessen.de

 

 

Tygodnik Niedziela

  • Obojętność, niewdzięczność, nienawiść do Boga, złorzeczenie czy profanacja – to przykłady grzechu przeciw miłości Bożej – mówił podczas procesji Bożego Ciała w Poznaniu abp Stanisław Gądecki.

  • Jezus stał się dla nas chlebem połamanym i zaprasza nas, abyśmy dawali się innym, nie żyli dłużej dla siebie, ale dla innych – napisał Papież na Twitterze przypominając, że obchodzimy dziś uroczystość Bożego Ciała.

  • „Mamy prawo dzisiaj wyjść na ulice i powiedzieć, że wybieramy Chrystusa. Wybieramy życie” – mówił w homilii abp Wacław Depo.

  • O tym, że Eucharystia jest źródłem siły i lekarstwem na brak jedności, o tym, że Bóg kieruje swoją miłość do wszystkich – mówili biskupi w homiliach wygłaszanych w Boże Ciało.

  • „Mam zaszczyt oficjalnie zaprosić Waszą Świątobliwość do odwiedzenia Iraku – kolebki cywilizacji i miejsca urodzenia Abrahama”.

     

blogpress.pl na polacywessen.de

  • Dnia 17 czerwca 2019 roku Rada Programowa Fundacji im. Janusza Kurtyki w finałowym etapie III Edycji Konkursu o Nagrodę im. Janusza Kurtyki, którego tegoroczny temat brzmiał: „Polska: Wojna i Granice w XX w.”, po analizie konkursowych recenzji, dokonała wyboru zwycięskiej pracy, którą została publikacja Dr. Damiana Markowskiego pt. „Dwa Powstania. Bitwa o Lwów 1918”, wydana w 2019 roku. – Wszystkie zgłoszone do Konkursu publikacje były niezwykle interesujące. Dyskusja nad finałową piątką, spośród której wyłoniono najlepszą książkę, trwała niemal trzy godziny – powiedział po obradach Rady Programowej Wiceprezes Fundacji ds. nauki Damian Bębnowski. Zwycięska praca zostanie teraz przetłumaczona na język angielski, a także – co jest nowością w naszym projekcie – na język niemiecki. Jej promocja, oprócz Stanów Zjednoczonych, obejmie również Wielką Brytanię oraz kraje niemieckojęzyczne: Niemcy, Austrię oraz Szwajcarię. Zanim to jednak nastąpi, w październiku bieżącego roku odbędzie się uroczysta Gala wieńcząca tegoroczny Konkurs. Konkurs o Nagrodę im. Janusza Kurtyki w 2019 roku został objęty Patronatem Honorowym Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosława Gowina. Projekt realizowany jest w ramach Obchodów Stulecia Polskiej Niepodległości i Odbudowy Polskiej Państwowości. III Edycja Konkursu o Nagrodę im. Janusza Kurtyki stanowi ponadto część projektu pt. „Umiędzynarodowienie polskiej historiografii i zwiększenie rozpoznawalności osiągnięć polskich badaczy poprzez poszerzenie dostępności językowej i promocję najlepszych pozycji w latach 2019-2020”, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach programu „DIALOG”.

  • Nagroda im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest wyróżnieniem przyznawanym corocznie od 2011 roku z okazji kolejnych edycji Kongresu Polska Wielki Projekt. Honoruje twórców zasłużonych dla kultury polskiej, niezależnej, rozwijającej się często wbrew ogólnym trendom i decydującej o budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. W poprzednich latach laureatami nagrody byli m.in.: prozaik, tłumacz, reżyser Antoni Libera, kompozytorzy Wojciech Kilar i Michał Lorenc, reżyser Antoni Krauze, grafik Andrzej Krauze, reżyser Lech Majewski, rzeźbiarz i scenograf Jerzy Kalina, a także pisarz Marek Nowakowski. Nad wyborem kandydata do nagrody obraduje kapituła, powołana pod honorowym patronatem śp. Jadwigi Kaczyńskiej w 2010 r. W skład kapituły wchodzą: Andrzej Gwiazda, prof. Zdzisław Krasnodębski, Zuzanna Kurtyka, Bogusław Nizieński, Joanna Wnuk-Nazarowa, Maryna Miklaszewska (sekretarz) oraz laureaci z poprzednich lat: Lech Majewski, Jerzy Kalina, Andrzej Krauze, Antoni Libera, Michał Lorenc, Jarosław Marek Rymkiewicz. Także w tym roku w czasie trwającego w dniach 7-9 czerwca Kongresu Polska Wielki Projekt, który odbywał się w Arkadach Kubickiego w Warszawie, zostało wręczone to specjalne wyróżnienie. Przed odczytaniem werdyktu uczczono minutą ciszy pamięć zmarłego w lutym członka kapituły, byłego premiera, śp. Jana Olszewskiego. Decyzję kapituły odczytał przewodniczący rady programowej kongresu prof. Zdzisław Krasnodębski. Jak ogłosił, Nagrodę im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w roku 2019 "za dzieła historyczne o walorach wybitnych dzieł literackich, ukazywanie Polakom najgłębszej korzeni historii i bezustanne wskazywanie ideału niepodległości" otrzymuje historyk, publicysta, sowietolog, znawca stosunków polsko-rosyjskich prof. Andrzej Nowak. Laudację laureata wygłosił pisarz Antoni Libera, który powiedział m.in.: „Dorobek naukowy i pisarski profesora Andrzeja Nowaka jest do prawdy imponujący. Aż trudno uwierzyć że człowiek niespełna sześćdziesięcioletni zdążył ogłosił drukiem kilkadziesiąt książek, setki artykułów i wypowiedzi a nadto jeszcze intensywnie udzielał się na forum publicznym już to jako wykładowca akademicki i wychowawca młodzieży” Wymienił monumentalne dzieło krakowskiego historyka - "Dzieje Polski", mające - według zapowiedzi - składać się z 11 tomów (ukazały się 3 tomy), które spotkało się z ogromnym zainteresowaniem czytelników. Libera podkreślił język autora, retoryczną swadę i klarowność wywodu, polszczyznę, a także zachowanie przez autora równowagi między obiektywizmem badacza a osobistym zaangażowaniem, wierność wobec źródeł i bezstronność wobec opisywanych zdarzeń. Jak zauważył, dzieła historyczne laureata "mają nie tylko wartość poznawczą, ale i wychowawczą, dają lekcje godności i powinności". "Prof. Andrzej Nowak nie uwzniośla historii, nie gloryfikuje i nie upiększa, ale i nie deprecjonuje ani tym bardziej nie szydzi. Owszem, w swym krytycyzmie bywa surowy. Ale nigdy nie wrogi. Jest pryncypialny, ale nie małostkowy. Wynika to z troski i woli naprawy, a nie z poczucia wyższości lub wstydu". - mówił Antoni Libera.- Prof. Andrzej Nowak ma głęboką świadomość, że losy każdego narodu, jego pomyślność i pozycja w świecie zależą nie tylko od zasobów materialnych, roztropności władzy i zewnętrznej koniunktury, lecz również i to w ogromnym stopniu, od samowiedzy społeczeństwa, od szacunku wobec własnej przeszłości, a wreszcie od wiary we własne siły i od dalekosiężnych ambicji". Dlatego, jak zwrócił uwagę laudacji Antoni Libera, laureat "uznał, że sama praca naukowa to za mało, że w czasach wielkiego fermentu cywilizacyjnego, w okresie wojny kultur i zagrożenia chrześcijaństwa historyk powinien rozszerzyć swoją rolę, wyjść poza akademię i uczyć swojego przedmiotu po sokratejsku - w trybie bezpośredniego dialogu ze społeczeństwem". Nagrodę - statuetkę Janusza Kapusty wręczył prof. Andrzejowi Nowakowi prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który podkreślił: "Nagrodziliśmy jednego z najwybitniejszych intelektualistów współczesnej Polski". Laureat, prof. Andrzej Nowak nawiązując do osoby patrona nagrody - Prezydenta Prof. Lecha Kaczyńskiego powiedział: "Ta nagroda jest w oczywisty sposób dla mnie nie tylko największym wyróżnieniem ale także wiąże się z wyjątkowym wzruszeniem". Dążenie do prawdy i sprawiedliwości wobec naszej przeszłości, wobec nas samych i tych, którzy wokół nas żyją, wydaje mi się tym, co spaja historię, politykę, tym co buduje Rzeczpospolitą. - podkreślił historyk. Relacja: Margotte i Bernard Więcej zdjęć: https://www.flickr.com/photos/55306383@N03/albums/72157709154811721

  • W dniu 27 maja 1942 roku prezydent Raczkiewicz podpisał dekret o organizacji naczelnych władz wojskowych w czasie wojny. Wiosną 1942 roku zintensyfikowano prace w Ministerstwach Spraw Wojskowych i Sprawiedliwości nad nowelizacją dekretu o organizacji najwyższych władz wojskowych w czasie wojny. Naczelny wódz powołał w tym celu specjalną Komisję pod przewodnictwem gen. M. Kukiela, w której skład weszli ponadto wiceadmirał Świrski oraz jego zaufani generałowie Ujejski, Klimecki i Modelski. Sformułowano też osiem tez, którymi mieli kierować się autorzy nowelizacji. W ich myśli ogólne prowadzenie wojny i kierowanie obroną narodową powinno być zadaniem rządu. Minister spraw wojskowych odpowiadał za przeprowadzenie mobilizacji ludzi, materiałów i sprzętu na użytek sił zbrojnych oraz administrował zasobami ludzkimi i materiałowymi do czasu przekazania ich naczelnemu wodzowi. Premier miał być koordynatorem prac poszczególnych ministrów w zakresie obrony państwa i inicjatorem powołania Komitetu Wojennego Rady Ministrów. Na naczelnym wodzu spoczywała odpowiedzialność za organizację, przysposobienie i użycie operacyjne zmobilizowanych sił zbrojnych, za zarządzanie zasobami ludzkimi i materiałowymi, wreszcie za prowadzenie działań operacyjnych. W wykonywaniu swych zadań miał ściśle współdziałać z premierem, wykonywać dyrektywy rządu i przekazywać mu postulaty wynikające z bieżącego położenia wojennego. Formy tego współdziałania ustalali sami zainteresowani. Tylko w przypadku różnicy zdań interweniować miał prezydent. Do głowy państwa należało też zwoływanie Komitetu Wojennego lub pełnego składu Rady Ministrów w celu omówienia spraw obronnych lub wojennych państwa. Prezydent mógł też powierzyć tej samej osobie stanowisko naczelnego wodza i premiera. Zdaniem ministra sprawiedliwości prof. Wacława Komarnickiego fakt istnienia trzech ośrodków decyzyjnych w zakresie prowadzenia wojny wymuszał utworzenie platformy koordynującej współdziałanie. Rolę taką pełnić miała Rada Wojenna Rzeczpospolitej, złożona z prezydenta, pełnego składu rządu i naczelnego wodza. W tym gronie ranga naczelnego wodza miała odpowiadać randze ministra. Relacje między naczelnym wodzem a ministrem spraw wojskowych miały być ustalone w oparciu o rozdzielenie kompetencji. Minister miał być tylko administratorem wojska w zakresie zasobów ludzkich, materiałowych, uzupełniania wojsk, szkoleń, propagandy, bezpieczeństwa, spraw wyznaniowych, sądownictwa, kontroli finansowej i organizacji paramilitarnych. Natomiast w zakresie działania naczelnego wodza byłyby sprawy związane z dowodzeniem wojskami i prowadzeniem działań wojennych. Projekt nowego dekretu o organizacji naczelnych władz wojskowych w czasie wojny stał się przedmiotem obrad rządu w dniu 22 maja 1942 roku. W porównaniu z projektem ograniczono uprawnienia ministra spraw wojskowych. Była to konsekwencja przewidywanego w niedługim czasie złożenia przez gen. Sikorskiego stanowiska ministra spraw wojskowych. Po przyjęciu dekretu przez Radę Ministrów Prezydent podpisał go w dniu 27 maja 1942 roku. W dekrecie stwierdzano, że prezydent sprawuje zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi poprzez naczelnego wodza i ministra spraw wojskowych. Akty prawodawcze głowy państwa związane ze zwierzchnictwem wymagały kontrasygnaty premiera i ministra spraw wojskowych. Do zadań rządu zaliczano określanie celów wojny, uruchamianie wszystkich środków dla obrony państwa i osiągnięcia celów wojny, dostarczanie niezbędnych do jej prowadzenia zasobów, podejmowanie uchwał dotyczących prowadzenia wojny. Naczelny wódz, według dekretu, dowodził siłami zbrojnymi i kierował operacjami wojennymi. Posiadał prawo formułowania pod adresem rządu wniosków w sprawach bezpośrednio łączących się z działaniami operacyjnymi oraz zwracania się do głowy państwa i Rady Ministrów o wydawanie aktów prawodawczych i zarządzeń niezbędnych do prowadzenia walk. Naczelny wódz mógł uczestniczyć w posiedzeniach rządu osobiście lub za pośrednictwem swego przedstawiciela wówczas, gdy omawiane były jego wnioski lub gdy ministrowie zajmowali się sprawami związanymi z trwającym konfliktem zbrojnym. Minister spraw wojskowych stawał się administratorem zasobów ludzkich i materiałowych, niezbędnych dla prowadzenia wojny, w zakresie określonym przez statut ministerstwa, o ile nie znajdowały się w dyspozycji naczelnego wodza. Ustalał projekt budżetu dla sił zbrojnych oraz sprawował nadzór nad wydatkami. Dekret majowy zasadniczo zmienił dotychczasowe relacje między prezydentem, rządem a naczelnym wodzem. Przede wszystkim znacząco ograniczona została pozycja naczelnego wodza, który utracił nadrzędną rolę w stosunku do rządu i ministra spraw wojskowych, a także w stosunku do prezydenta. Rząd, jako główny organ wykonawczy państwa we wszystkich sprawach niezastrzeżonych dla innych organów, stawał się głównym decydentem politycznym i administracyjnym w kwestiach związanych z prowadzeniem wojny. W szczególności zadania administracyjne spoczywały w rękach ministra resortowego. Prezydent i rząd stawali się głównymi ośrodkami prawodawczymi, wynikającymi z rozwoju bieżącej sytuacji wojennej. Należy przy tym pamiętać, że w sensie praktycznym dekret nie wniósł zasadniczych zmian. Silna pozycja gen. Sikorskiego jako premiera i naczelnego wodza, dzięki poparciu sporej części emigracji, a także polityków alianckich, powodowała, że zmieniły się tylko akcenty w wykonywaniu kompetencji. Prezydent Raczkiewicz dekretem z 19 listopada 1942 r. wprowadził w miejsce określenia "minister spraw wojskowych" nowe "minister obrony narodowej". Tego samego dnia rząd przyjął uchwałę w sprawie statutu organizacyjnego Ministerstwa Obrony Narodowej, zmieniającą dotychczasową organizację ministerstwa określoną rozkazami naczelnego wodza. W międzyczasie gen. Sikorskiego na stanowisku ministerialnym zastąpił jego przyjaciel gen. Marian Kukiel, dotychczasowy dowódca I Korpusu stacjonującego w Szkocji. System współdziałania cywilnych władz konstytucyjnych z władzami wojskowymi, ukształtowany dekretem majowym, przetrwał do śmierci gen. Sikorskiego w katastrofie gibraltarskiej. CDN.

  • Były premier D. Tusk nie miał żadnych sygnałów od podległych mu służb, wierzył ministrom, sam był koordynatorem służb specjalnych, ale ich nie wysłuchiwał (do tego miał innych). Jego nadzór nad Radą Ministrów był zerowy - robili co chcieli, a raczej nie robili tego co robić powinni. Tusk nie był specjalistą od finansów, więc po co miał tracić czas na sprawy, których nie rozumiał. Z jego zeznań wynika, że cały aparat państwowy nieźle doił Polskę a on o tym nie wiedział, więc jest niewinny. Najbliższy współpracownik - Graś wiedział doskonale , że nie potrzeba produkować ani handlować; żeby zarobić szybkie (i duże) pieniądze trzeba produkować faktury i nimi handlować – to daje teraz gwarancję dużego zysku. W nagraniu widać jak Graś udziela lekcji zdobywania tej kasy - podobną tej - jakiej udzielił książę Bogusław Kmicicowi (ciągnąć dla siebie ten postaw sukna). Ale D. Tusk o tym nie wiedział. D. Tusk nie przyjmował latami sprawozdania prok. generalnego Seremeta (trzymał go na krótkiej smyczy - w każdej chwili mógł go zwolnic, więc osiągnął funkcje nadprokuratora generalnego, ale nic nie robił jako ten nadprokurator). Żył sobie w błogiej nieświadomości (bo jak sam zeznał – do czytania sprawozdań służb specjalnych miał odpowiednich ludzi). Miał zresztą specjalna radę doradczą z przewodniczącym K. Bieleckim (byłym premierem, który twierdził, że pierwszy milion trzeba ukraść) Spektakl z D. Tuskiem przypomniał mi genialne dzieło R. Kapuścińskiego "Szachinszach" (to o ostatnim cesarzu Iranu -Rezie Pachlawim). Mottem tego utworu jest: "Cesarz o tym nie wiedział".Nie wiedział, że nie ma portów, nie wiedział, że nie ma transportu; właściwie nic nie wiedział Nade wszystko nie wiedział, że otoczony był wiernymi i zaufanymi ministrami, z których każdy piekł swoją pieczeń (o czym oczywiście cesarz nie wiedział)... Premier oczywiście nie musi wiedzieć o wszystkich szczegółach w poszczególnych resortach, ale po to są makro wskaźniki ekonomiczne, by je znać i pilnować ich poziomu. To PKB, to stosunek zadłużenia do PKB, to dochody państwa, to deficyt budżetowy (który oby był najmniejszy, lub go nie było wcale). Zresztą stosunek zadłużenia do PKB i dopuszczalny deficyt wydatków publicznych w stosunku do PKB są wielkościami przyjętymi przez UE i ich przekroczenie powoduje określone konsekwencje finansowe (np. zamrożenie płac i emerytur itp.). O tym D. Tusk musiał wiedzieć, gdyż o tym się głównie rozmawia w Brukseli na poziomie premierów państw. Chyba, że się rozmawia o możliwościach osobistych karier, a tak przyziemne sprawy pozostawia się fachowcom gospodarczym niższego szczebla. Sądząc po ogólnym wrażeniu z oglądania przesłuchania D. Tuska przez Komisję Sejmową – skłaniam się do tej drugiej wersji. D. Tusk zamiast odpowiedniej merytorycznej wiedzy niezbędnej do sprawowania urzędu premiera rządu – wyspecjalizował się w czymś innym. Trzeba przyznać, że osiągnął mistrzostwo w lansie własnej osoby na brukselskich salonach. Nie było ważne, że wyglądał jak fircyk w zalotach, że schlebiał nieustannie najważniejszym tam ludziom; ważne że w kolekcjonowaniu klepnięć po plecach był niekwestionowanym rekordzistą. Dla pokazania się na międzynarodowej arenie nie było ceny, jaką był skłonny zapłacić. Przykładem spektakularnym są tutaj mistrzostwa Europy w piłce kopanej. Lekką rączką wydano na fanberyjne stadiony i towarzyszącą infrastrukturę kilkanaście miliardów zł. Jest inny, o wiele ważniejszy przykład. Otóż Tusk bezrefleksyjnie podpisał pakiet ENERGETYCZNO-klimatyczny o odłożonych ale złowieszczych skutkach. Dość powiedzieć, że w wyniku tego podpisu mamy obecnie wzrost cen energii elektrycznej prawdopodobnie ponad 50 %. Ma to tylko Polska, w innych państwach cena prądu nie wzrośnie, a przynajmniej nie wzrośnie tak skokowo. Tylko my musimy kupować kretyńskie „pozwolenia na emisję CO2”. Państwa emitujące go znakomicie więcej (tylko w ramach UE Francja, Anglia, Włochy) już nic nie muszą – ich CO2 jest emitowany bezkarnie. A tysiąckrotnie więksi emitenci tego gazu (Chiny, US, Indie, Rosja, Brazylia) – emitują go bez zakupu tych „pozwoleń”. (to temat na inną analizę). To się dla D. Tuska nie liczyło (prawdopodobnie „nie wiedział”, że ze spalania benzyny i gazu też podstawowym finalnym produktem jest CO2 (nie tylko ze spalania węgla). Ale nawet gdyby wiedział, to i tak by podpisał – w grę wszak wchodziło bezcenne klepnięcie po plecach w wykonaniu (wówczas -2008 r.) sprawującego prezydencję UE prezydenta Sarkozy'ego. D. Tusk w swojej fanfaronadzie mówi, że Komisja Sejmowa ma za zadanie wskazać go jako szefa mafii, która uszczupliła dochody państwa o 260 miliardów zł. To jest wg niego oczywisty absurd. Niestety – wszystkie fakty przemawiają za tym, ze absurdem to nie jest. Takim bezspornym dowodem są zupełnie podobne wypowiedzi wiceministra Kapicy i ministra Szczurka, że było wiadomo o nieszczelnościach w ściąganiu VAT, były przygotowane akty prawne mające temu zapobiec, tylko nie było „atmosfery”, by je skierować do sejmu i uchwalić. Komisja (wg mnie) powinna przypiekać gorącym żelazem tych finansistów, aby zeznali - kto tworzył taką „atmosferę”. Dla każdego myślącego obserwatora sceny ;politycznej jest jasne, że taką „atmosferę” mógł stworzyć tylko jeden człowiek... Oczywiście – w mafii, jak to w mafii – obowiązuje prawo omerty i owi finansisty w trosce o to, by nie dopadł ich seryjny samobójca – nigdy nic nie powiedzą... Taki swoisty luz, przymykanie oczu na różne szalbierstwa podkomendnych, darmowe prywatne (nie przysługujące) przeloty do Gdańska (aby poharatać w gałę) ogólne patrzenie przez palce na bogacenie się przymilających sie do królika - było znamienne dla rządów D. Tuska. Wynikało to prawdopodobnie z głębokiego przeświadczenia, że władza raz zdobyta już nie będzie odebrana i nikt go nie osądzi...

 

MOŻNA TAKŻE POSŁUCHAĆ

 

 

 

 

Niezależna Gazeta Opolska w polacywessen.de

  • Wczoraj, podczas inauguracji DNI BIELSKA – BIAŁEJ i koncertu Shaggy, skradziono w tłumie legitymację prasową redaktora naczelnego NGO Pawła Czyża nr 001A (widoczna na foto). Redakcja Niezależnej Gazety Obywatelskiej ją unieważnia.

  • Nauczyciele ze Szkoły Podstawowej nr 18 w Kaliszu zaapelowali do rodziców swoich uczniów, aby tym razem zrezygnowali z wręczania im kwiatów na zakończenie roku szkolnego przekazując wzamian datki na zbiórkę dla 16-letniego Piotrka, któremu amputowano nogę z powodu raka kości – poinformował Onet. Uczęszczający do tej szkoły nastolatek marzy o protezie, jej cena (100 tysięcy […]

  • Kawaleryjska fantazja nie zanika w narodzie polskim, czego mamy liczne dowody na co dzień. A że już przed i w czasie II wojny światowej nasi szwoleżerowie, ułani i strzelcy konni przesiedli się na czołgi oraz na wozy pancerne, to nie może dziwić, że policjanci zatrzymali w centrum podłódzkiego Pajęczna 49-letniego mężczyznę podejrzewanego o uprowadzenie czołgu […]

  Solidarni 2010 w poalcewessen.de