PodziemnaArmia III RP |
My, wszyscy jak tu siedzimy, jesteśmy Podziemną Armią, która powraca po to, żeby powiedzieć o tamtych. Żeby pamięć o nich nie zaginęła. Bo mamy dzieci, bo mamy wnuki, bo mamy zobowiązania wobec Polski. Prof. Jan Żaryn, Warszawa 2 marca 2013 |
Od ponad roku Polacy z Klubu Gazety Polskiej w Essen i Polskiej Listy Wyborczej "Polacy w Essen"publikują swoje teksty na łamach POLAKA w NIEMCZECH - periodyku redagowanego i wydawanego przez Związek Polaków w Niemczech spod znaku Rodła.Pismo o blisko stuletniej tradycji, reaktywowane przed kilkoma laty, ukazuje się dzięki czołowym działaczom Związku Annie Wawrzyszko i Józefowi Malinowskiemu.W miesięczniku z 2019 roku...
Klub Gazety Polskiej w Essen informuje i zaprasza na wspólną modlitwę w intencji naszej Ojczyzny. Już od 10 grudnia 2012 roku, w kościele Polskiej Misji Katolickiej w Essen pw. św. Klemensa, odprawiane są Msze święte w intencji Ojczyzny. Pragniemy, by nasza wspólna modlitwa stała się tradycją esseńskiej Polonii – dlatego kolejne Msze Święte w intencji Ojczyzny odbywać się będą każdego 10 dnia miesiąca. Ponieważ we wtorki Msza św. odprawiana jest o godz. 12.00, dlatego też w grudniu...
Nie mogę już ze spokojem słuchać powtarzanej w Polsce w kółko i publicznie po prostu nieprawdy, że przedstawiciele innych państw rzekomo nie muszą mieć wiz na pobyt w Ameryce, a my Polacy ciągle ich potrzebujemy. Kiedy więc Amerykanie wizy również nam zniosą, skoro obecnie jesteśmy także ich dobrymi sojusznikami? Od lat z poważnymi minami bajdurzą o tym w różnych telewizjach politycy wszelkich opcji oraz różne inne mądre głowy. Wśród nich dziennikarze, politolodzy, a nawet urzędnicy. I co jakiś czas słyszymy, że już jesteśmy rzekomo bliżej... zniesienia wiz! Co za absurd. Prawda jest bowiem taka, że wiz na pobyt w USA potrzebują wszyscy z każdego kraju świata! Nigdy dotąd inaczej nie było i nie będzie. Na pierwszym skrawku ziemi amerykańskiej, na którym każdy cudzoziemiec stawia swoją stopę (dzisiaj są to głównie lotniska), służba graniczna USA kontroluje go, zadaje mu pytania i jeżeli nie ma zastrzeżeń, w paszporcie udziela mu wizy na legalne przekroczenie amerykańskiej granicy. Urzędnik może jednak... wizy nie udzielić, jeżeli uzna, że przybysz nie spełnia warunków i święty Boże nie pomoże.
Najbliższym samolotem trzeba wracać.
O co więc chodzi naprawdę w tej powtarzanej jak mantra bajeczce w Polsce? Ano chodzi nie o wizy, ale o wstępne przyrzeczenie wizy, a to są dwie różne rzeczy. Obywatele wielu innych krajów, kiedy chcą lecieć do Ameryki kupują sobie bilet, lecą i na lotnisku w USA załatwiają wizę. Polacy należą jednak do takiej mniejszości krajów, że już w placówkach dyplomatycznych USA na terenie Polski muszą starać się o tzw. promesę wizową. W tym celu trzeba złożyć odpowiedni wniosek i go opłacić, a potem czekać na rozmowę kwalifikacyjną z urzędnikiem ambasady lub konsulatu. Jeżeli przejdziesz egzamin pozytywnie, dostajesz wstępne przyrzeczenie wizy - lecz nie wizę jako taką - i dopiero wtedy kupujesz bilet i lecisz do USA. Tam z adnotacją przyrzeczenia stajesz przed Immigration Officer i dopiero on rzeczywistą wizę do paszportu wbija, albo nie i nie pomoże nawet ta wstępna zgoda na wizę uzyskana w Polsce. Dlaczego jako Polacy mamy takie utrudnienie? Dotyczy ono nie tylko Polaków. U nas trwa ono chyba od czasu zakończenia wojny w 1945 roku i było metodą weryfikacji obywateli z państwa komunistycznego. Amerykanie mają też swoje prawo imigracyjne, które mówi, że dopiero jeżeli procent udzielenia odmów wizy dla obywateli danego kraju spadnie poniżej wyznaczonego poziomu, obowiązek starania się o wstępne przyrzeczenie wizy można tam znieść. Niestety, jako Polacy przez wszystkie lata wskaźnik odmów wiz do USA mieliśmy za wysoki, bo ogromna ilość naszych nie opuszczała Ameryki zgodnie z prawem w czasie określonym na wizie i była (jest) tam dalej nielegalnie. Dzisiaj podobno wskaźnik odmów wreszcie przyzwoicie nam spadł i dlatego możemy prosić, ale - o zniesienie obowiązku starania się o wstępne przyrzeczenie wizy w Polsce, lecz nie o zniesienie wiz jako takich. Myląc jedno z drugim nie wystawiamy sobie mądrego świadectwa w oczach Amerykanów, choć oni na pewno nigdy tego nam nie okażą. Proszę wbić to sobie raz na zawsze do głów i więcej się nie wypowiadać, zwłaszcza publicznie w sposób dowodzący, że nie wiesz o czym mówisz.
Katowice, 18 luty 2019 Andrzej Rozpłochowski