PodziemnaArmia III RP |
My, wszyscy jak tu siedzimy, jesteśmy Podziemną Armią, która powraca po to, żeby powiedzieć o tamtych. Żeby pamięć o nich nie zaginęła. Bo mamy dzieci, bo mamy wnuki, bo mamy zobowiązania wobec Polski. Prof. Jan Żaryn, Warszawa 2 marca 2013 |
Wyjechałem na zaproszenie SOLIDARNI 2010 z siedzibą w Zielonej Górze. Po krótkiej rozmowie telefonicznej okazało się, że sytuacja na Ukrainie drastycznie się zmieniła. Mimo to pojechaliśmy do Warszawy, gdzie dołączyliśmy do Ewy Stankiewicz, by razem udać się w dalszą drogę. Jadąc na Ukrainę miałem mieszane uczucia i panował wewętrzny strach. Chciałem Ukraińcom dać wsparcie w dążeniu do demokracji, a zarazem nie popierać ich poglądów nacjonalistycznych i szowinistycznych. Miało nas jechać więcej osób, lecz pojechało tylko sześć, przedstawiciele Klubu Gazety Polskiej z Otwocka i Essen, Solidarni 2010 z Warszawy i Zielonej Góry, oraz Wataha. Zabraliśmy ze sobą transparenty, ja jak zwykle transparent Klubu Gazety Polskiej w Essen. Granicę przekroczyliśmy spokojnie, chociaż był strach, ponieważ jechaliśmy na Ukrainę z pomocą do polskich szkół i parafii mając całe auto zapakowane książkami, lalkami i słodyczami. Przyjechaliśmy do Kijowa, droga była długa i wyboista, a sama podróż
w mroźnej pogodzie. W piątek około godziny 18.00 dotarliśmy do Kijowa. Prosto z parkingu poszliśmy na Majdan i zobaczyliśmy co się tam dzieje. Przeżyć to na żywo było przerażające, to jakby obraz z filmu Stalingrad. Tu jakieś katapulty robione z łyżek metalowych z których 30 kilogramowymi kamieniami strzelano w stronę oddziałów milicji Berkut. Gdzieś indziej znowu, na barykadzie stojący kozak rozebrany do pasa i trzymający piłę spalinową przy palących się oponach. To co się tam dzieje jest trudne do opisania.
Drugiego dnia rano poszliśmy do centrum prasowego , które mieściło się w środku miasta, na Majdanie . Była tam telewizja niezależna Republika , gdzie otrzymaliśmy przepsutki jako prasa polska. Poruszaliśmy się po Majdanie jako dziennikarze, z naczelnikiem ochrony Majdanu zostały podjęte decyzje w sprawie rozbicia namiotu „Solidarni 2010" na Majdanie jak i rów-


nież rozwieszenia transperentów zabranych ze sobą , które naczelnik ochrony musiał zaakceptować i na co też otrzymaliśmy zgodę. Jako przedstawiciel Klubu Gazety Polskiej Essen pozostałem w namiocie i rozdawałem ulotki dotyczące naszego poparcia dla demokracji ukraińskiej. Rozdałem około 1,5 tysiąca ulotek. Chce zaznaczyć, że bardzo dużo ludzi starszych przepraszało nas Polaków za Wołyń i Katyń i mówiono że nasza historia jest im bliższa aniżeli Słowaków, Niemców czy Rosjan. Deklaracje te były wzruszające. Miała także miejsce przemowa pani Ewy Stankiewicz na estradzie tłumaczona na j. ukraiński przez jednego z liderów partii Juli Tymoszenko. Na estradzie tej wywiesiliśmy baner Klubu Gazety Polskiej w 
Essen, baner ten był także wywieszony na choince , którą tu postawiono. Ludzie widząc banery Gazety Polskiej skandowali : "Niech żyje Polska" i „ Jeszcze Polska nie zginęła ". Szokujące było przejście przez Majdan z transparentem z napisem mówiacym, że polski Prezydent został zamordowany w Rosji, oraz z transparentami o podobnej treści jak i wejście z tymi transparentami na barykadę. Cały czas czuliśmy strach i niepokój gdyż w każdej chwili mógł zostać wprowadzony stan wojenny. Dzień przed odjazdem doszło do pobicia polskich dziennikarzy w Czerkasach przez milicję.
Na Majdanie na widok naszego baneru pytano co znaczy słowo Essen, tłumaczyłem im chodzi tu o klub działający poza granicami Polski. Oni natomiast odpowiadali, że też chcieliby żyć jak Polacy. Pokazywano nam miejsca, gdzie zabici zostali Białorusin i Ormianin przez snajpera i milicję Berkut. Na Majdanie widać pospolite ruszenie , ludzie zbierają pieniadze , odzież , żywność dla tych , którzy śpią na Majdanie .. Barykady na Majdanie robione są z worków i oblewane wodą, ludzie przynoszą drzewo z lasu do ogrzewania namiotów protestujących. Niektóre osoby przyjechały z Doniecka i opowiadały co władza robi z opozycją. Między innymi pewna kobieta opowiadała, że jej syna zabetonowano do połowy a innych wrzucano w asfalt i że każdego dnia giną ludzie. Niepokojąca jest duża aktywność różnych grup nacjonalistycznych UPA . W czasie naszego pobytu w Kijowie wyświetlano bardzo dużo filmów pokazujących zasługi Stefana Bandery dla Ukrainy. Żyliśmy w ciągłym strachu i nie mogłem się doczekać powrotu z piekielnego Kijowa. W drodze powrotnej bałem się bardziej aniżeli jadąc na Ukrainę, ponieważ nie zdawałem sobie sprawy jakie niebezpieczeństwo niesie za sobą taki wyjazd.
Temperatura panująca w Kijowie - 20 C odczuwalna - 30 C. Jestem przeziębiony ale wracam do zdrowia.
Jarek K.
Poniżej relacja wideo z Kijowa
Komentarze
Darek
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.