Podziemna

Armia III RP

My, wszyscy jak tu siedzimy, jesteśmy Podziemną Armią, która powraca po to, żeby powiedzieć o tamtych. Żeby pamięć o nich nie zaginęła. Bo mamy dzieci, bo mamy wnuki, bo mamy zobowiązania wobec Polski.
Jesteśmy armią w warunkach III RP. Nie zbrojną, tylko armią uzbrojoną w pamięć historyczną. Tę pamięć przenosimy na młode pokolenia. I to jest ostatni rozkaz...

Prof. Jan Żaryn, Warszawa 2 marca 2013

Bóg

Bóg - Honor - OjczyznaOdniesieniem naszych wszystkich działań jest Pan Bóg, a inspiracje do działania czerpiemy z polskiej tradycji katolickiej i patriotycznej. Gromadzimy się wokół Polskiej Misji Katolickiej w Essen.

Honor

Bóg - Honor - OjczyznaHonor wpisany jest w polską kulturę, której dziedzictwo pielęgnujemy. Dzisiaj honoru patriotycznej części naszego Narodu broni m.in. Gazeta Polska, dlatego tworzymy w Essen Klub Gazety Polskiej.

Ojczyzna

Bóg - Honor - Ojczyzna„Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek" (C.K. Norwid). Staramy się go wykonywać jak najlepiej potrafimy, tworząc w Niemczech enklawę polskości, a na tych stronach dzieląc się informacjami o naszej działalności oraz wieściami z Polski.



Artykuły

Zginęli dlatego, że byli Polakami.

Osiemdziesiąta rocznica kaźni polskich profesorów we Lwowie oraz rola Karoliny Lanckorońskiej w poznaniu i ujawnieniu prawdy o zbrodni.

 

22 czerwca 1941 r. zgodnie z założeniami planu operacji kryptonim „Barbarossa” nastąpił atak hitlerowskich Niemiec na sowiecką Rosję. Już 30 czerwca do Lwowa wkroczyły oddziały armii niemieckiej entuzjastycznie witane przez ukraińską ludność miasta. Następnego dnia do Lwowa przybyło kilka Einsatzgruppen (grupy operacyjne), wśród nich Einsatzkommando des Sicherheitspolizei und Sicherheitsdienstes Einsatzkommando (Oddział Operacyjny Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa), dowodzony przez SS-Brigadenführera dr. Eberharda Schöngartha, komendanta Sicherheitspolizei und Sicherheitsdientes (Policja Bezpieczeństwa i Służba Bezpieczeństwa) w Generalnym Gubernatorstwie. Oddział ten uczestniczył w Sonderaktion Krakau (Akcja specjalna Kraków), w czasie której 6 listopada 1939 r. aresztowano pracowników naukowych wyższych uczelni Krakowa.
     Przybycie oddziału Schöngartha do Lwowa wieściło kontynuację działań zmierzających do eksterminacji inteligencji polskiej podejmowanych na polskich terenach okupowanych przez Niemców. Stanowiło to konsekwentną realizację planów Hitlera, który poza wezwaniami do eksterminacji ogółu narodu wzywał szczególnie do wyniszczenia polskich elit, gdyż jak powiedział jesienią 1939 r.: „Tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone da się zepchnąć do roli niewolników”.
     Już we wrześniu i październiku 1939 r. w ramach operacji „Tannenberg” dokonano zbrodni na ok. 20 tysięcznej grupie Polaków uznanych za wrogów Trzeciej Rzeszy, m.in.: działaczy polskich z Gdańska i Pomorza Gdańskiego, uczestników powstań śląskich i powstania wielkopolskiego. Działania te na terenach RP wcielonych do Rzeszy kontynuowano pod kryptonimem „Intelligenzaktion” (Akcja Inteligencja) w okresie od września 1939 r. do kwietnia 1940 r. Rozstrzelano wówczas ok. 50 tys. osób - nauczycieli, duchownych, ziemian, przedstawicieli wolnych zawodów, działaczy politycznych i społecznych, emerytowanych wojskowych. Dalszych 50 tys. wywieziono do obozów

koncentracyjnych. W utworzonym pod koniec października 1939 r. Generalnym Gubernatorstwie Niemcy zintensyfikowali operację „Intelligenzaktion”. Jej elementem była również Akcja AB (Außerordentliche Befriedungsaktion - nadzwyczajna akcja pacyfikacyjna) - prowadzona na terenie Generalnego Gubernatorstwa ze szczególną intensywnością od kwietnia do lipca 1940 r. Jej celem było zniszczenie środowisk zdolnych do zorganizowania oporu osób podejrzanych o udział w działalności podziemnej. Zginęło wówczas około 3,5 tys. Polaków. Do lipca 1940 r. ofiarami „Intelligenzaktion” padło, według najnowszych szacunków, ponad 100 tys. przedstawicieli elit polskich.
     Przybywszy do Lwowa, członkowie Einsatzkommando zatrzymali 2 lipca przed południem Kazimierza Bartla, profesora Politechniki, byłego premiera rządu RP. Zapowiadało to realizację zaplanowanej wcześniej akcji, której kulminacja przypaść miała na noc z 3 na 4 lipca 1941 r. Wówczas, po zapadnięciu zmroku, do mieszkań profesorów Uniwersytetu Jana Kazimierza, Politechniki Lwowskiej, Akademii Medycyny Weterynaryjnej i Akademii Handlu Zagranicznego wtargnęli Niemcy. Według ustaleń i zeznań świadków, byli oni członkami Einsatzkommando i jednostki Geheime Feldpolizei (Tajna Policja Polowa) dowodzonej przez Hauptsturmführera SS Hansa Krügera. Towarzyszyli im pełniący funkcję tłumaczy, ukraińscy folksdojcze. Aresztowania przeprowadzano według posiadanych list proskrypcyjnych. Przygotowane one zostały jeszcze przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej, najprawdopodobniej w Krakowie, we współpracy ze związanymi z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów byłymi ukraińskimi studentami uczelni lwowskich. O fakcie wcześniejszego sporządzenia list świadczy obecność na nich nazwisk niektórych osób, które wcześniej zmarły. Aresztowanych profesorów i zatrzymane wraz z nimi osoby przewożono do bursy Abrahamowiczów, gdzie nocą, około godziny drugiej, przystąpiono do brutalnych przesłuchań.
     W czasie ich trwania, podczas ataku epilepsji, został zastrzelony Stanisław Ruff, syn ordynatora szpitala uniwersyteckiego. Następnie zatrzymani – niosąc ciało zamordowanego – pod eskortą przeszli na Wzgórza Wuleckie, gdzie zostali rozstrzelani. Dopełnieniem tego zbrodniczego aktu były zamordowanie 11 lipca dwóch kolejnych osób z polskiego środowiska akademickiego oraz 23 lipca prof. Bartla. Niemcy, dokonując lwowskiego mordu, zamierzali uniknąć sytuacji zaistniałej po aresztowaniu profesorów krakowskich w listopadzie 1939 r., gdy pod wpływem głośnych protestów w Rzeszy i w innych krajach zwolniono ich z obozów koncentracyjnych. Wskazuje na to przemówienie wygłoszone 30 maja 1940 r. przez gubernatora Hansa Franka do przedstawicieli SS i policji, w którym stwierdził: „Nie da się opisać, ileśmy mieli zawracania głowy z krakowskimi profesorami. Gdybyśmy sprawę tę załatwili na miejscu, miałaby ona całkiem inny przebieg. Proszę więc Panów usilnie, by nie kierowali już Panowie nikogo więcej do obozów koncentracyjnych w Rzeszy. Lecz podejmowali likwidację na miejscu lub wyznaczali zgodną z przepisami karę. Każdy inny sposób postępowania stanowi obciążenie dla Rzeszy i dodatkowe utrudnienia dla nas. Posługujemy się tutaj całkiem innymi metodami i musimy je stosować nadal”.
     O szczegółach lwowskiej kaźni wspomina jeden z jej naocznych świadków inż. Karol Cieszkowski, który w swej obszernej relacji m.in. podał:

„O 4 nad ranem, [...] usłyszałem strzały od strony Wzgórza Wuleckiego. Szarzało wówczas i zaczynało być widno. Na krawędzi Wzgórza Wuleckiego dobrze widocznego z okna mego narożnego pokoju, najbardziej wysuniętego na północ, ujrzałem kilkadziesiąt cywilnych osób stojących w jednym rzędzie, a nieco dalej od nich na prawo i lewo stali bardzo szykownie, powiedziałbym elegancko ubrani oficerowie niemieccy z rewolwerami w ręku. Nie liczyłem tych cywilnych osób, ale oceniłem je na około 40-50 osób.
Mniej więcej w połowie zbocza zobaczyłem nad wykopaną jamą cztery cywilne osoby zwrócone twarzą do zbocza, a plecami do mnie. Za plecami tych osób stali czterej niemieccy żołnierze z karabinkami w ręku, a obok nich oficer. Zapewne na słowną komendę tego oficera żołnierze równocześnie strzelili i wszystkie cztery osoby wpadły do jamy.
Wówczas sprowadzono z góry ścieżką nowe cztery osoby i cała scena dokładnie się powtórzyła. Trwało tak do końca, aż wszystkie osoby cywilne zostały sprowadzone nad jamę i zastrzelone. Ostatnią osobą rozstrzelaną była kobieta w długiej czarnej sukni. Schodziła ona sama, słaniając się. Gdy przyprowadzono ją nad jamę pełną trupów zachwiała się, ale oficer podtrzymał ją, żołnierz strzelił i wpadła ona do jamy”.
     W 1943 r., gdy klęska Niemiec stała się jedynie kwestią czasu, niemieccy przywódcy zdecydowali o zatarciu śladów popełnionych zbrodni. Zadanie to wykonywane było przez specjalne oddziały tzw. Sonnderkommanda (Oddziały specjalne) 1005 złożone z przeważnie żydowskich więźniów – wykonujących rozkazy niemieckich funkcjonariuszy SD (Sicherheitsdienst des Reichsführers-SS - Służba Bezpieczeństwa Reichsführera SS), Sicherheitspolizei (Policja Bezpieczeństwa) lub Ordnungspolizei (Policja Porządkowa). Późnym wieczorem 8 października 1943 r. więźniowie takiego komanda odkopali mogiłę na Wzgórzach Wuleckich. Wydobyte ciała profesorów lwowskich i osób zamordowanych wraz z nimi w lipcu 1941 r. przewieziono do podlwowskiego Lasu Krzywczyckiego, gdzie dołączone do innych kilkuset zwłok zostały spalone. Ocalałe fragmenty kości zmielono w żwirowym młynie i wraz z popiołami rozsypano po lesie. W ten sposób próbowano ukryć prawdę o popełnionej zbrodni i wymazać ją ze świadomości następnych pokoleń.

POMNIK 1991 DSC 9218 460px

Pomnik powstały w 1991 r. na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie

POMNIK 2011 DSC 9264 460px

Pomnik odsłonięty w 2011 r. na Wzgórzach Wuleckich

Przetrwanie pamięci o mordzie popełnionym na polskich profesorach we Lwowie w 1941 r. jest zasługą osób, które z determinacją i odwagą, z niestrudzonym wysiłkiem dążyły do poznania prawdy, pielęgnowania jej i dzielenia się nią z innymi. Do grona tych osób należała również hrabina Karolina Lanckorońska – wywodząca się ze znamienitego arystokratycznego rodu, wybitny historyk sztuki i docent Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, w czasie wojny od stycznia 1940 r. zaprzysiężony żołnierz Związku Walki Zbrojnej / Armii Krajowej, a także działacz Polskiego Czerwonego Krzyża i Rady Głównej Opiekuńczej na ziemiach polskich okupowanych przez Niemców. Na Karolinie Lanckorońskiej sprawa mordu popełnionego na profesorach lwowskich - w perspektywie przyszłych wydarzeń - wycisnęła się szczególnym brzemieniem i wywarła istotny wpływ na dalsze jej losy - zarówno wojenne, jak i powojenne.
     Zagrożona aresztowaniem ze strony NKWD (ros. Народный комиссариат внутренних дел - Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych) Karolina Lanckorońska dysponując fałszywymi dokumentami, na początku maja 1940 r. opuściła Lwów i przekroczywszy granicę w Przemyślu na Sanie przedostała do Generalnego Gubernatorstwa. Przybywszy do Krakowa nawiązała kontakty konspiracyjne z podziemiem polskim i podjęła działalność w strukturach Krakowsko-Śląskiego Obszaru ZWZ, dowodzonego przez gen. Tadeusza Komorowskiego. Szczególnym jednak polem jej aktywności była prowadzona w ramach PCK pomoc na rzecz poszkodowanych przez wojnę. Jako pielęgniarka opiekowała się i niosła ulgę w cierpieniu chorym i rannym polskim jeńcom wojennym, których po zwolnieniu z obozów niemieckich przewieziono do Krakowa i umieszczono w kolegium jezuickim i w miejscowych szpitalach.
     Realizowana przez niemieckiego okupanta polityka eksterminacji narodu polskiego już w lipcu 1941 r. wytyczyła Karolinie Lanckorońskiej szczególną sferę aktywności. Poruszona informacjami o tragicznej sytuacji panującej w więzieniach i występujących tam częstych przypadkach śmierci głodowej, postanowiła roztoczyć opiekę nad uwięzionymi. Zyskawszy zgodę dla takich działań od Adama Ronikiera, prezesa RGO, zrezygnowała z pracy w PCK, poświęcając się działalności w Radzie. Po uzyskaniu zezwolenia władz Gestapo (Geheime Staatspolizei – Tajna Policja Państwowa) i SD na prowadzenie anonimowego dożywiania więźniów na obszarze całego Generalnego Gubernatorstwa, zameldowała o tym gen. Komorowskiemu, który od lipca 1941 r. pełnił obowiązki zastępcy komendanta głównego ZWZ. W odpowiedzi otrzymała rozkaz zerwania wszelkich kontaktów konspiracyjnych i wyłącznego realizowania nowego obowiązku. W tym okresie dzięki stanowczości i odwadze, arystokratycznemu pochodzeniu i biegłości języka niemieckiego objęła swą niejednokrotnie ratującą życie pomocą osoby przebywające w więzieniach: Krakowa, Tarnowa, Jasła, Sanoka, Nowego Sącza, Częstochowy, Piotrkowa Trybunalskiego.
     W ostatnich dniach września 1941 r. Karolina Lanckorońska udała się do Lwowa. Tam w czasie odbytych spotkań zyskała nową wiedzę o przebiegu okupacji sowieckiej po swym wyjeździe z miasta. W związku zaś z powracającą w rozmowach „sprawą profesorów lwowskich” zdecydowała o podjęciu wszelkich możliwych zabiegów jawnych i konspiracyjnych służących jej wyjaśnieniu oraz odnalezieniu profesorów. Odtąd cel ten towarzyszył wszystkim jej działaniom prowadzonym na rzecz uwięzionych zarówno w Generalnym Gubernatorstwie, jak i w czasie organizowania struktur RGO w Małopolsce Wschodniej.
     W styczniu 1942 r. Karolina Lanckorońska wyjechała do Stanisławowa, gdzie zabiegać chciała o możliwość udzielenia pomocy żywnościowej uwięzionym. Spotkała się jednak z odmową ze strony szefa miejscowego Gestapo Hauptsturmführera Hansa Krügera – odpowiedzialnego za masowe mordy miejscowej inteligencji polskiej. Kolejne spotkanie w z Krügerem nastąpiło 25 kwietnia i miało charakter przesłuchania zmierzającego do uzyskania pretekstu do aresztowania Karoliny Lanckorońskiej. Zarzut prowadzenia nielegalnej działalności odparła okazując pełnomocnictwa władz niemieckich. Wówczas Krüger wystąpił z pytaniami o jej opinię na temat rozbicia Państwa Polskiego, o jej nastawienie do Niemiec i prowadzonej przez Polaków pracy konspiracyjnej. Dyktowane honorem i potrzebą wyrażenia prawdy – lecz nie naruszające ustanowionego przez okupanta prawa - odpowiedzi zdecydowały o jej zwolnieniu. Po tym wydarzeniu jeszcze około trzech tygodni spełniała swe obowiązki w Stanisławowie.
     Kres działalności Karoliny Lanckorońskiej położyło jej aresztowanie 12 maja 1942 r. w Kołomyi. Stąd przewieziono ją do Stanisławowa, gdzie ponownie stanęła przed Krügerem. Na wstępie zakomunikował jej, że na podstawie wcześniejszych zeznań trafi do obozu Ravensbrück. Godne przyjęcie tego oświadczenia wzburzyło Krügera. Zirytowany jej manifestowaniem patriotyzmu, przyznał się do współudziału w zamordowaniu profesorów lwowskich. Tak Karolina Lanckorońska dowiedziała się prawdy o owianej dotychczas tajemnicą zbrodni. Po przesłuchaniu, umieszczono ją w areszcie. 8 lipca 1942 r., przewieziona została do więzienia we Lwowie. Następnego dnia doprowadzono ją do lwowskiego Gestapo. Tam pod zarzutem prowokacji wobec Krügera przesłuchał ją Walter Kutschmann, Komisarz SS do Polskich Spraw Politycznych – w lipcu 1941 r. podwładny Krügera oraz uczestnik i świadek zbrodni lwowskiej. Wbrew rozkazowi, nie aresztował wówczas kolejnej grupy profesorów. Wyczuwając towarzyszące mu wątpliwości - wyrzuty sumienia oraz niechęć do ówczesnego przełożonego, zdecydowała swymi zeznaniami obciążyć Krügera – dowodząc jego osobistej wrogości wobec siebie i ujawniając jego przyznanie się do zamordowania profesorów lwowskich. Sporządzony przez nią zgodnie z sugestią Kutschmanna raport, za jego pośrednictwem trafić miał do Berlina.
     26 listopada 1942 r. poinformowano ją o mającym nastąpić nazajutrz wyjeździe do Rzeszy. Sytuację wyjaśniała wieczorna wizyta Kutschmanna w więzieniu, który poinformował Karolinę Lanckorońską, iż jej zeznanie trafiło do samego Hitlera i wpłynęło na podjęcie przez Himmlera stosownych działań. Krüger i Kurt Stawitzky – przełożony Kutschmanna ze Lwowa zostali odwołani. Ona sama przesłuchana miała być w Berlinie jako główny świadek w sprawie Krügera.
     Po przewiezieniu do Berlina Karolina Lanckorońska 30 listopada stanęła przed Hertlem – sędzią przy Reichsführerze SS. W czasie przesłuchania nie chcąc narażać Kutschmanna, jako motyw napisania dostarczonego do Berlina sprawozdania podała chęć ocalenia siebie, przez przedstawienie rzeczywistego przebiegu spotkania z Krügerem. Uwaga Hertla koncentrowała się jednak nie na fakcie zabójstwa profesorów przez Niemców i udziale w nim Krügera, lecz ujawnienia przez niego jako funkcjonariusza gestapo - tajemnicy państwowej.
     Po przesłuchaniu, hr. Lanckorońska oczekiwać miała na konfrontację z Krügerem, wytoczenie mu procesu i wszczęcie postępowania w jej własnej sprawie. Zamiast tego, 8 stycznia 1943 r. przewieziona została do obozu koncentracyjnego dla kobiet w Ravensbrück. W dwa miesiące później – pod wpływem decyzji Berlina spowodowanych interwencją włoskiej rodziny królewskiej – dla zapewnienia jej lepszych warunków, przeniesiona została do izolatki. Nie chcąc być lepiej traktowaną od innych Polek, kilkakrotnie zabiegała o odesłanie jej do obozu. Wobec braku zgody komendanta podjęła decyzję o głodówce. Jej determinacja sprawiła, że 21 października pozwolono jej dołączyć do ogółu więźniarek Ravensbrück. Pomimo tragizmu życia obozowego, dzięki niezłomnemu charakterowi, swym działaniem i pomocą ratowała godność ludzką i wielokrotnie świadczyła o niej.
     Z obozu Karolina Lanckorońska zwolniona została 5 kwietnia 1945 r. wraz z grupą 299 Francuzek dzięki zabiegom prezesa Międzynarodowego Czerwonego Krzyża prof. Carla Jacoba Burckhardta. Po przewiezieniu do Szwajcarii dowiedziała się, iż już wcześniej interweniował on kilkakrotnie w jej sprawie u Himmlera. Ten jednak w 1943 r. oświadczył mu w liście, że wobec powagi jej sprawy oraz cechującej ją prowokującej i szowinistycznej postawy, oczekuje zaniechania działań służących jej uwolnieniu. Podobną odpowiedź otrzymali jej krewni włoscy.
     Przebywając w Szwajcarii, już w kwietniu hr. Lanckorońska złożyła na ręce prof. Burckhardta raport o sytuacji w obozie Ravensbrück. Poświęciła jej również opublikowany na łamach szwajcarskich czasopism naukowych artykuł w języku francuskim "Souvenir de Ravensbrück" i niemieckim "Erlebnisse aus Ravensbrück". W sierpniu zaś w Rzymie, sporządziła meldunek o swym aresztowaniu dla gen. Władysława Andersa oraz Kazimierza Papée, ambasadora RP przy Stolicy Apostolskiej. Wtedy również zaczęła spisywać swoje wspomnienia, we fragmentach drukowane w londyńskiej prasie polskiej.
     Sytuacja polityczna Polski po II wojnie światowej, wpłynęła na decyzję Karoliny Lanckorońskiej o wyborze życia na emigracji. Wstąpiła do II Korpusu gen. Andersa, gdzie troszczyła się o zapewnienie demobilizowanym żołnierzom wykształcenia. Jednocześnie, w listopadzie 1945 r. utworzyła wraz z ks. Walerianem Meysztowiczem w Rzymie Polski Instytut Historyczny. W 1967 r. w trosce o rozwój niezależnej nauki i kultury polskiej powołała do życia Fundację z Brzezia Lanckorońskich.
     W tym samym roku Karolina Lanckorońska, świadomie powróciła do przeżyć i doświadczeń z okresu wojny. Poinformowana w 1966 r. o toczącym się w Münster procesie przeciw Krügerowi – oskarżonemu o mord na Żydach stanisławowskich – postanowiła zeznawać w jego sprawie jako świadek. Dwukrotnie zabiegała u niemieckich władz sądowych o przesłuchanie. Dopiero groźba zamieszczenia treści listów w szwajcarskiej prasie zdecydowała o zgodzie na jej przesłuchanie. Rozprawa odbyła się 28 kwietnia 1967 r. Po zrelacjonowaniu swych przeżyć w Stanisławowe, gdy hr. Lanckorońska podjęła zagadnienie kaźni profesorów lwowskich, przewodniczący składu sędziowskiego próbował przerwać jej wypowiedź – zarzucając brak związku z prowadzoną sprawą. Spotkało się to jednak z protestem pozostałych sędziów przysięgłych. Zeznania Karoliny Lanckorońskiej, wsparte okazaniem posiadanych przez nią dokumentów, zaciążyły na dalszym przebiegu rozprawy. Na jej zakończenie obrońca milczał, sam zaś oskarżony nie śmiał zaprzeczyć zeznaniom świadka.

     Tego samego dnia odbyła się konferencja prasowa z udziałem prasy niemieckiej i żydowskiej oraz Radia Wolna Europa. Uwaga dziennikarzy spoza środowiska polskiego koncentrowała się na kwestiach żydowskich, z pomijaniem sprawy profesorów lwowskich. Zakończenie konferencji hr. Lanckorońska opisała następująco:

[...] Delegatka Niemieckiego Czerwonego Krzyża zapytała mnie, dlaczego Polacy się o swoich zamordowanych nie upominają. Pytanie zrozumiałe, skoro w tym jednym procesie przesłuchano już przeszło stu świadków żydowskich, a ja byłam pierwszym świadkiem polskim. Wszyscy dziennikarze na konferencji też zapewniali, że o dzisiejszej sensacji – mordzie profesorów lwowskich – nikt w Niemczech jeszcze nie słyszał... . Odpowiedziałam wymijająco, że przyczyną tego milczenia ze strony polskiej jest zapewne brak stosunków dyplomatycznych między Polską Ludową a Niemiecką Republika Federalną. Nie chciałam tłumaczyć, że nie wątpię, że Polskę Ludową nic nie obchodzą ci, którzy życie dali za Rzeczpospolitą na ziemiach wschodnich, dziś utraconych”.
   W 1968 r. Krügera skazano na dożywotnie więzienie. Obarczano go odpowiedzialnością za masowe mordy popełnione na ludności żydowskiej. Pominięto zaś milczeniem zbrodnie wobec Polaków. Podjęte wówczas przez Karolinę Lanckorońską zabiegi na rzecz ponownego jej przesłuchania, w sprawie odpowiedzialności Krügera za zbrodnię lwowską nie przyniosły efektu. Wtedy także dzięki ustaleniom Szymona Wiesenthala zidentyfikowano ukrywającego się w Argentynie Kutschmanna. Działania władz niemieckich, nie były jednak na tyle skuteczne, by doprowadzić do jego ekstradycji. Wobec braku postępu w sprawie wyjaśnienia i ukarania sprawców zbrodni na profesorach lwowskich – Karolina Lanckorońska opublikowała w lutym 1972 r. w piśmie ofiar prześladowań nazistowskich "Freiheit und Recht" (Wolność i Prawo) artykuł pod tytułem "Aufklären, nicht totschweigen" (Wyjaśnić, nie przemilczać). Jej apel nie spotkał się jednak z oczekiwaną reakcją wymiaru sprawiedliwości Niemiec.
     Do swych doświadczeń z okresu II wojny światowej Karolina Lanckorońska powróciła w opublikowanych w 2001 r. „Wspomnieniach wojennych”. Nakłoniona do ich napisania przez osoby ze swego najbliższego otoczenia wniosła istotny wkład w przekazanie i pielęgnowanie oraz utrwalenie pamięci o tragicznych losach Polaków w czasie II wojny światowej . Są one wymownym wyrazem troski o przyszłe pokolenia oraz ich pamięć i świadomość historyczną. Jak powiedział bowiem uczestniczący w sympozjum w Castel Gandolfo w 1994 r. filozof Paul Ricoeur: „Pamięć jest tą siłą, która tworzy tożsamość istnień ludzkich, zarówno na płaszczyźnie osobowej, jak i zbiorowej. Przez pamięć bowiem w psychice osoby tworzy się poniekąd i krystalizuje poczucie tożsamości”.

POMNIK 1964 DSC 9240 460px

Pomnik odsłonięty w 1964 r. przed Politechniką Wrocławską.

PAN Wroclaw DSC 9206 460px

Tablica usytuowana w 1981 r. w holu oddziału Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu

Uniwersytet Wroclawski 460p

Tablica odsłonięta w 1981 r. w korytarzu gmachu głównego Uniwersytetu Wrocławskiego.

dr Stanisław A. Bogaczewicz

 

Wzgórza Wuleckie

polecamy również

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież