Podziemna

Armia III RP

My, wszyscy jak tu siedzimy, jesteśmy Podziemną Armią, która powraca po to, żeby powiedzieć o tamtych. Żeby pamięć o nich nie zaginęła. Bo mamy dzieci, bo mamy wnuki, bo mamy zobowiązania wobec Polski.
Jesteśmy armią w warunkach III RP. Nie zbrojną, tylko armią uzbrojoną w pamięć historyczną. Tę pamięć przenosimy na młode pokolenia. I to jest ostatni rozkaz...

Prof. Jan Żaryn, Warszawa 2 marca 2013

Bóg

Bóg - Honor - OjczyznaOdniesieniem naszych wszystkich działań jest Pan Bóg, a inspiracje do działania czerpiemy z polskiej tradycji katolickiej i patriotycznej. Gromadzimy się wokół Polskiej Misji Katolickiej w Essen.

Honor

Bóg - Honor - OjczyznaHonor wpisany jest w polską kulturę, której dziedzictwo pielęgnujemy. Dzisiaj honoru patriotycznej części naszego Narodu broni m.in. Gazeta Polska, dlatego tworzymy w Essen Klub Gazety Polskiej.

Ojczyzna

Bóg - Honor - Ojczyzna„Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek" (C.K. Norwid). Staramy się go wykonywać jak najlepiej potrafimy, tworząc w Niemczech enklawę polskości, a na tych stronach dzieląc się informacjami o naszej działalności oraz wieściami z Polski.



Publikacje

Krucjata Różańcowa za Ojczyznę

Strony Patriotyczne

noan-art

Modlitwa i nadzieja

Na naszych oczach otwiera się nowy, miejmy nadzieję bardzo pozytywny rozdział w historii Kościoła katolickiego

Gdy 6 sierpnia 1978 r. odszedł papież Paweł VI, przebywałem na wakacjach na Orawie. Tamtejsi księża przyjęli to bez specjalnych emocji, bo zmarłego nikt z nich nigdy nie widział na własne oczy. W tamtych czasach wyjazdy do Watykanu dla zwykłego księdza z Polski praktycznie nie były możliwe. Poza tym, przypominano francuskie powiedzenie: "Umarł król, niech żyje król". Dlatego też nie ekscytowano się konklawe, bo to, że kardynałowie wybiorą kolejnego Włocha, było pewne jak dwa plus dwa jest cztery. I tak też się stało. Jedyne co dziwiło, to przyjęcie przez Jana Pawła I dwóch imion zamiast jednego.

Czytaj więcej: Modlitwa i nadzieja

Gorliwość pierwszych apostołów

Nowego papieża czeka wiele trudnych zadań, wśród których znajduje się także oczyszczenie Kościoła z wpływów lobby homoseksualnego.

Jedną z pierwszych decyzji papieża Benedykta XVI, podjętych już w sierpniu 2005 r., czyli w cztery zaledwie miesiące po wyborze, był zakaz przyjmowania do seminariów duchownych osób o skłonnościach homoseksualnych. Oczywiście od razu przetoczyła się fala krytyki, także w obrębie samego Kościoła. Papież pozostał jednak nieugięty. Co więcej, w 2008 r. jeszcze bardziej zaostrzył ten zakaz poprzez dokument pt. „Psychologia i wychowanie”, wydany przez Kongregację Wychowania Katolickiego. Postąpił tak, bo Pismo Święte radykalnie potępia homoseksualizm. Podobnie postępowali pierwsi apostołowie, w tym zwłaszcza św. Paweł. Tak samo czyni wiele innych religii. Jeśli Pismo Święte tak zdecydowanie potępia homoseksualizm, to jak można dopuszczać tego rodzaju osoby do święceń kapłańskich?

Czytaj więcej: Gorliwość pierwszych apostołów

W oczekiwaniu na Habemus Papam

Decyzja o rezygnacji z urzędu nie jest duchową dezercją Ojca Świętego, ale jego krokiem w przyszłość

Zaskakującą decyzję papieża Benedykta XVI należy, moim skromnym zdaniem, uznać za bardzo odważną i odpowiedzialną. Miał on odwagę bowiem przyznać się wobec całego świata do swojej słabości. To decyzja odpowiedzialna, bo została podjęta w duchu troski za powierzoną owczarnię. Ojciec św. pokazał przy tym, że dobro Kościoła jest dla niego ważniejsze niż jego dobro osobiste. Tym bardziej trzeba tę decyzję uszanować i docenić. Czytaj więcej: W oczekiwaniu na Habemus Papam

Nadzieja na dialog

Jeżeli mi się coś marzy, to spotkanie hierarchów greckokatolickich z rodzinami ofiar ludobójstwa.

6 lutego br. w greckokatolickiej cerkwi bazylianów w Warszawie grupa dwudziestu parlamentarzystów uczestniczyła w nabożeństwie nazywanym mołebienie do Christa czełowikolubca. Odprawiał je prowincjał bazylianów o. Ihor Harasim. W nabożeństwie uczestniczył także greckokatolicki biskup wrocławsko-gdański Włodzimierz Juszczak. Kazanie natomiast głosił metropolita przemysko-warszawski, abp Jan Martyniak. Powiedział on dość istotne słowa. Zatrzymam się nad dwoma fragmentami. Czytaj więcej: Nadzieja na dialog

Na konklawe mogą zapaść przełomowe decyzje

- Uważam  decyzję Ojca Świętego Benedykta XVI za bardzo mądrą i odważną. Podjął ją zgodnie ze swoją wolą i świadomością odpowiedzialności za Kościół i wiernych. Dał dowód wielkiej odpowiedzialności, ogłaszając decyzję o abdykacji wskazał, że dobro Kościoła jest ważniejsze niż jego dobro osobiste. Teraz na pewno rozpoczną się medialne spekulacje czy ataki na papieża, podważanie jego decyzji, szukanie drugiego dna, ale trzeba jego decyzję uszanować i docenić.

Czytaj więcej: Na konklawe mogą zapaść przełomowe decyzje

Zaczęło się w Parośli

Rozpoczyna się cykl wydarzeń, w których udział powinny wziąć wszystkie środowiska patriotyczne i niepodległościowe.

W najbliższą sobotę, 9 lutego, we Wschowie na ziemi lubuskiej, o godz. 9  zostaną złożone kwiaty pod pomnikiem Kresowian, wzniesionym przed kilkoma laty w centrum miasta. Godzinę później w kościele pw. św. Stanisława, patrona Polski, odprawiona zostanie msza św. w intencji Polaków i obywateli polskich innych narodowości, pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich. Po nabożeństwie nastąpi otwarcie wystawy. W ten symboliczny sposób na Kresach zachodnich III RP zostaną rozpoczęte ogólnopolskie obchody, upamiętniające 70. rocznicę apogeum ludobójstwa dokonanego na Kresach wschodnich II RP. Obchody te podkreślą ciągłość naszego państwa, które, choć w zmienionych granicach, nadal powinno opierać się na tych samych wartościach. A jedną z nich jest pamięć o ofierze złożonej przez pokolenie naszych rodziców i dziadków.

Czytaj więcej: Zaczęło się w Parośli

Prymas, który potrafił przeprosić

Pomimo pewnych niedoskonałości śp. kard. Józef Glemp potrafił w wielu sprawach zachować się jak prawdziwy książę Kościoła.

Z prymasem Glempem zetknąłem się po raz pierwszy w 1999 r., gdy na prośbę środowiska ormiańskiego zgodziłem się zostać birytualistą, aby sprawować liturgię w dwóch obrządkach. Na ostateczną rozmowę pojechałem do Warszawy, gdyż od II wojny światowej prymas był także zwierzchnikiem trzech obrządków wschodnich, które w Polsce nie miały swojego biskupa. Oprócz Ormian-katolików podlegali mu grekokatolicy i wierni obrządku bizantyjsko-słowiańskiego. Prymas przyjął mnie bardzo życzliwie, choć szczerze przyznał, że o Ormianach i ich obrządku wie niewiele. Z jego nominacją zostałem duszpasterzem Ormian w całej Polsce, a później, po pojawieniu się drugiego birytualisty, w Polsce południowej. Wytworzyła się w związku z tym specyficzna sytuacja, gdyż jako ksiądz podlegałem kurii krakowskiej, ale jako duszpasterz Ormian podlegałem prymasowi. Było to tym bardziej kłopotliwe, że już wówczas zauważyłem, iż pomiędzy kardynałami Macharskim i Glempem istnieje pewne napięcie.

Czytaj więcej: Prymas, który potrafił przeprosić

Legenda za życia

Nie znam wielu ludzi, którzy tyle widzieli i doświadczyli w swoim życiu co Marek Eminowicz, historyk i globtroter

Po długiej i ciężkiej chorobie odszedł w Krakowie, w wieku 79 lat, śp. Marek Eminowicz, Ormianin, emerytowany nauczyciel historii i dobroczyńca Fundacji im. Brata Alberta. Poznałem go przez senatora Andrzeja Rozmarynowicza. Bardzo byli ze sobą zaprzyjaźnieni, a chyba najmocniej połączyło ich doświadczenie więzienia w latach 50. Zresztą Rozmarynowicz jako prawnik pomagał Eminowiczowi w uzyskaniu wcześniejszego zwolnienia.

Czytaj więcej: Legenda za życia

Święci powstańcy

W czasie Powstania Styczniowego z rosyjskim zaborcą walczyli także ci, których Kościół za czasów Jana Pawła II wyniósł na ołtarze.
W niedzielę 20 bm. już po raz trzydziesty wyruszy z Nowej Huty pielgrzymka organizowana przez Duszpasterstwo Hutników, która o g. 11 dotrze do karmelitańskiego sanktuarium maryjnego w Czernej. Jej głównym punktem będzie msza św. przy grobie św. Rafała, kapłana, beatyfikowanego i kanonizowanego przez Jana Pawła II. Dlaczego pielgrzymi wybrali to miejsce? Na to pytanie odpowiadają trzy obrazy zawieszone przy trumnie z relikwiami.

Czytaj więcej: Święci powstańcy

Ostatni biskup kresowy

Gdyby dzisiaj prymasem i przewodniczącym Episkopatu Polski był ktoś o sile duchowej abp. Tokarczuka, to inaczej toczyłyby się dzieje Kościoła polskiego

Pierwszy raz o śp. arcybiskupie Ignacym Tokarczuku usłyszałem w domu rodzinnym. Mój ojciec pochodził bowiem z tych samych stron, czyli z województwa tarnopolskiego. Wysłał mu nawet swoją książkę o nazwach miejscowych tych ziem. Słyszałem więc o nim jako o Kresowianinie, który w czasie wojny przeszedł bardzo trudne koleje losu. W 1939 r. weszli Rosjanie, potem były mordy UPA, z których przyszły biskup jako wikary w parafii Złotniki k. Podhajec cudem ocalał. Proboszcza i organistę oraz wielu wiernych zamordowano. Potem był rok 1945 i wypędzenia ludności polskiej. Poprzez Lwów i Katowice ks. Tokarczuk trafił na Warmię, gdzie był duszpasterzem w Olsztynie i kilku małych parafiach. Wola papieża Pawła II uczyniła go w roku milenijnym biskupem diecezji kresowej, bo taką jeszcze przed zmianą granic była diecezja przemyska, należąca od wieków do metropolii lwowskiej. Wojna dodatkowo oderwała od niej część parafii, które oddzieliła najeżona zasiekami granica. Na terenach, które pozostały przy Polsce, sytuacja też była zła. Działania obu okupantów oraz nacjonalistów ukraińskich przetrzebiły ludność polską, a co za tym idzie - sieć parafialną. Nowy ordynariusz wziął się więc za budowę kościołów i tworzenie nowych parafii. A czynił to w sposób zdecydowany, w większości bez zezwoleń państwowych. W ten sposób przyczynił się także do umocnienia polskości na tych terenach.

Czytaj więcej: Ostatni biskup kresowy