PodziemnaArmia III RP |
My, wszyscy jak tu siedzimy, jesteśmy Podziemną Armią, która powraca po to, żeby powiedzieć o tamtych. Żeby pamięć o nich nie zaginęła. Bo mamy dzieci, bo mamy wnuki, bo mamy zobowiązania wobec Polski. Prof. Jan Żaryn, Warszawa 2 marca 2013 |
Ideały, którym służył książę Józef Poniatowski, są we współczesnej Polsce nadal aktualne.
W nadchodzącym roku Europa będzie obchodzić okrągłe rocznice dwóch ważnych wydarzeń, które zmieniły kształt polityczny kontynentu. Pierwszą z nich jest 300-lecie zawarcia pokoju w Utrechcie, który zakończył wojnę o sukcesję hiszpańską, dzieląc liczne włości hiszpańskich Habsburgów pomiędzy austriackich Habsburgów a dynastie francuskich i hiszpańskich Burbonów. Było to wielkie przemeblowanie ówczesnego świata. Drugą rocznicą jest 200-lecie bitwy pod Lipskiem, zwanej bitwą narodów, zakończonej klęską cesarza Napoleona I i śmiercią księcia Józefa Poniatowskiego. Chciałbym zatrzymać się nad tą ostatnią postacią.
Czytaj więcej: Rok księcia „Pepi”Wspomnienie ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego o śp. abp. Ignacym Tokarczuku, opublikowane w serwisie Katolickiej Agencji Katolickiej:
Po raz pierwszy zetknąłem się z nim w latach 80., gdy był bardzo zaangażowany we wspieranie „Solidarności”. Później dwukrotnie zaprosił mnie do Przemyśla, aby porozmawiać o Kresach Wschodnich, sytuacji żyjących tam Polaków. Bardzo tym żył. Często żartował, że jest w Polsce ostatnim biskupem kresowym, bo właśnie tam urodzonym. Podkreślał, że pozostałością po Kresach jest Przemyśl, gdzie istnieją arcybiskupstwa dwóch obrządków: rzymskokatolickiego i greckokatolickiego.
Sanktuaria chrześcijańskie winny być tak samo chronione jak miejsca święte muzułmańskie i żydowskie.
Adwent roku 2012 będzie jeszcze bardzo długo kojarzyć się z bezprecedensową profanacją, która w ostatnią niedzielę miała miejsce w jasnogórskim sanktuarium. Dotknęła ona bowiem wizerunku, który jest nie tylko bezcennym zabytkiem sztuki, ale także – a raczej przede wszystkim – ikoną, która ma pomagać wiernym w spotkaniu z Matką Bożą i Jej synem, Jezusem Chrystusem. Poza tym, Jasna Góra jest dla katolików, obok Rzymu i Ziemi Świętej oraz sanktuariów maryjnych w Loreto, Fatimie i Lourdes, jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych. Czytaj więcej: Atak na jasnogórską ikonę
Za cierpienia Ukraińców odpowiedzialna jest opętańcza ideologia, którą w Polsce realizowali Stepan Bandera i Mirosław Onyszkiewicz.
Zdrada naszych aliantów i oddanie Kresów Wschodnich ZSRS doprowadziła w Polsce do wędrówki ludów. W latach 1944-1946 na tereny zajęte przez Sowietów wyjechało ponad 400 tys. Ukraińców i Łemków. Dla przykładu, do wioski rodzinnej moich dziadków, leżącej pod Buczaczem, na miejsce polskich mieszkańców wypędzonych na Dolny Śląsk przyjechali Łemkowie z okolic Krynicy. Czytaj więcej: Akcja Wisła była koniecznością
W czasie ostatniego pobytu w Kanadzie spotkałem sklep, w którym przez cały rok sprzedaje się ozdoby związane zw świętami Bożego Narodzenia. W pięciu pomieszczeniach na sklepowych półkach leżały tysiące przedmiotów w kształcie bałwanków, reniferów, łosi, saneczkarzy i narciarzy. Był nawet słoń na łyżwach i rodzina białych niedźwiedzi w bujanych fotelach. Oczywiście wszystkie postacie Świętego Mikołaja przedstawiały krasnali w czerwonych czapeczkach z białym pomponikami. Przez sklepowe głośniki leciały piosenki o zorzy polarnej i padającym śniegu. Ani jednej kolędy. Jedynie w szóstym pomieszczeni, znajdującym się na samym końcu, można było znaleźć zaledwie kilka szopek z figurkami Jezusa, Maryi i Józefa.
Czytaj więcej: Brońmy świąt Bożego Narodzenia, choćby poprzez wysyłanie kartek z postaciami Najświętszej...Dzisiejsza propaganda przeprosinami za akcję "Wisła" chce przysłonić cierpienia milionów Kresowian
Kontynuując wątek z poprzedniego felietonu, dotyczący niedawnej decyzji sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, przedstawiam przyczyny wysiedleń ludności ukraińskiej w czasach PRL. Zacząć trzeba od tego, że decyzje podjęte w czasie spotkań Wielkiej Trójki w Teheranie, Jałcie i Poczdamie były ewidentną zdradą Polski przez jej aliantów. To, że zdradzili nas Rosjanie, nie jest niczym dziwnym. Czynili to od wieków. Jednak zdrada Anglików i Amerykanów była dla polskiego społeczeństwa bolesną raną. Czy na próżno przelewana była krew naszych żołnierzy pod Narwikiem, Tobrukiem, Monte Cassino i Arnhem?
Czytaj więcej: ZakierzoniaPoseł Myron Sycz po raz kolejny strzelił Tuskowi w stopę.
Czy w Anglii, USA lub we Francji byłoby możliwe, aby parlamenty tych krajów z uwagą wsłuchiwały się w głos potomka niemieckiego esesmana, domagającego się potępienia procesów norymberskich, które były krokiem do denazyfikacji Niemiec? Z pewnością nie. Jednak w Polsce w czasach rządów PO, wspieranych przez tzw. autorytety moralne z ul. Czerskiej, nawet największy absurd staje się możliwy. Otóż w tych dniach sejmowa Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych, kierowana przez posła Myrona Sycza, wystąpiła z inicjatywą w sprawie potępienia akcji „Wisła”.
Najpierw kilka słów o samym pośle. Jest on synem Aleksandra Sycza ps. Kukurydza, strzelca w kureniu „Mestnyky” (Mściciele), wchodzącego w skład UPA. Oddział ten dowodzony przez Iwana Szpotniaka ps. Zalizniak, kolaboranta hitlerowskiego, dokonał w latach 1944–1947 wielu mordów na ludności polskiej w okolicach Lubaczowa i Jarosławia. Dla przykładu: 17 kwietnia 1945 r. napadł on na polską wieś Wiązownica, mordując 91 osób, w tym 20 kobiet i 20 dzieci. Spalano przy tym 150 gospodarstw. Czyją więc krew na rękach mieli wtedy banderowscy strzelcy? Czyżby to była krew uzbrojonych żołnierzy Armii Czerwonej i NKWD? Nie, to krew bezbronnych ludzi, także Ukraińców, którzy nie chcieli brać udziału w szaleństwie.
Czytaj więcej: Błędna decyzjaTrudny proces scalenia Górnego Śląska z Macierzą był możliwy dzięki zaangażowanej postawie tamtejszego Kościoła
W ubiegłym tygodniu minęła ważna rocznica, niestety prawie niezauważona w mediach. Był nią 90. jubileusz powstania nowych struktur kościelnych w tej części śląskiej ziemi, która w wyniku trzech powstań i decyzji Rady Ambasadorów znalazła się w odradzającym się państwie polskim.
W czerwcu 1922 r. oddziały polskie dowodzone przez gen. Stanisława Szeptyckiego przeszły przez bramę powitalną w Szopienicach i wkroczyły do centrum Katowic. Na moście granicznym powstańcy śląscy rozbili łańcuch, a jeden z nich wygłosił znamienne słowa: „Pękajcie okowy niewoli, Górny Śląsk jest wolny”. W tym czasie w odległym Krakowie zabrzmiał dzwon Zygmunt. Scalanie tej ziemi z Macierzą nie było łatwym procesem. Przed rozbiorami nie należała ona bowiem do Rzeczypospolitej. Również od strony kościelnej nie było ono jednością.
Czytaj więcej: Silesia semper fidelisWobec sukcesu wyborczego neobanderowców na Ukrainie trzeba wreszcie zmienić zasady polskiej polityki wschodniej.
Umocnienie się postkomunistów i przekroczenie progu wyborczego przez nacjonalistów z partii Swoboda Oleha Tiahnyboka to dwie najważniejsze informacje, które dotarły znad Dniepru po podliczeniu większości głosów oddanych 28 października br. w wyborach parlamentarnych. Obie są złe dla Polski.
Komunistyczna Partia Ukrainy i Partia Regionów Wiktora Janukowycza, sterowana przez partyjny establishment i mafię gospodarczą, to ugrupowania, które będą umacniać wpływy Rosji, dążącej za rządów Putina do odbudowy imperium. Z kolei Swoboda, oparta na gloryfikacji działalności Stepana Bandery oraz zbrodniarzy z UPA, ma akcent antyrosyjski, antypolski i antysemicki, a jej ideologia jest zbliżona do nazizmu niemieckiego. Do tej pory miała wpływy w Galicji, czyli w dawnym zaborze austriackim, ale dziś zdobyła zwolenników na Ukrainie centralnej. Są to te tereny, które od XIV w. należały do Litwy, od unii lubelskiej w 1569 r. do Królestwa Polskiego, a w czasie rozbiorów zostały zagarnięte przez Rosję.
Czytaj więcej: Swoboda u bramIncydent z udziałem bp. Piotra Jareckiego może paradoksalnie mieć dla Kościoła wydźwięk pozytywny.
Tegoroczny trzeci weekend października miał być w Kościele polskim czasem inauguracji nowoczesnych działań duszpasterskich, nazwanych Nową Ewangelizacją. Pierwszym etapem było spotkanie na stadionie sportowym w Krakowie, które poprowadził bp Grzegorz Ryś, znany ze swej otwartości na problemy współczesnego świata. Wydawało się więc, że dni te zapiszą się pozytywnie w pamięci wiernych. Niestety, w tym samym czasie w centrum stolicy doszło do smutnego wydarzenia z udziałem innego biskupa. Sufragan archidiecezji warszawskiej Piotr Jarecki w biały dzień, prawie na oczach policji, uderzył w słup przy ulicy – nomen omen – Boleść. Wprawdzie nikomu nic się nie stało, ale wysoki stopień upojenia alkoholowego kierowcy, ponad 2,5 promila, był szokiem dla wszystkich.
Czytaj więcej: Słup przy ulicy Boleść