Podziemna

Armia III RP

My, wszyscy jak tu siedzimy, jesteśmy Podziemną Armią, która powraca po to, żeby powiedzieć o tamtych. Żeby pamięć o nich nie zaginęła. Bo mamy dzieci, bo mamy wnuki, bo mamy zobowiązania wobec Polski.
Jesteśmy armią w warunkach III RP. Nie zbrojną, tylko armią uzbrojoną w pamięć historyczną. Tę pamięć przenosimy na młode pokolenia. I to jest ostatni rozkaz...

Prof. Jan Żaryn, Warszawa 2 marca 2013

Bóg

Bóg - Honor - OjczyznaOdniesieniem naszych wszystkich działań jest Pan Bóg, a inspiracje do działania czerpiemy z polskiej tradycji katolickiej i patriotycznej. Gromadzimy się wokół Polskiej Misji Katolickiej w Essen.

Honor

Bóg - Honor - OjczyznaHonor wpisany jest w polską kulturę, której dziedzictwo pielęgnujemy. Dzisiaj honoru patriotycznej części naszego Narodu broni m.in. Gazeta Polska, dlatego tworzymy w Essen Klub Gazety Polskiej.

Ojczyzna

Bóg - Honor - Ojczyzna„Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek" (C.K. Norwid). Staramy się go wykonywać jak najlepiej potrafimy, tworząc w Niemczech enklawę polskości, a na tych stronach dzieląc się informacjami o naszej działalności oraz wieściami z Polski.



Publikacje

Krucjata Różańcowa za Ojczyznę

Strony Patriotyczne

noan-art

Krzyż zwycięstwa

Usprawiedliwianie pseudoartystów, którzy sprofanowali cmentarz Obrońców Lwowa, najlepiej ukazuje, czym jest tzw. michnikowszczyzna

Przed wrocławskim klasztorem o.o. Dominikanów odsłonięto niedawno oryginalny pomnik. Jest to wielki kamień wulkaniczny przywieziony z Armenii, na którym ormiańscy rzeźbiarze wykuli wizerunek chaczkaru, czyli krzyża zdobionego motywami roślinnymi. Ormianie wierzą bowiem, że Drzewo Chrystusa odnalezione przez św. Helenę zakwitło, wypuszczając zielone gałązki i pączki kwiatowe. W tej tradycji ukryta jest prawda teologiczna o tym, że krzyż był miejscem nie tylko męki i śmierci Zbawiciela, ale i Jego zwycięstwa. Kamień pomnik jest darem narodu ormiańskiego, podziękowaniem za to, że uchodźcy spod Araratu przez 700 lat mogli chronić się na polskich ziemiach. Upamiętnia także 1,5 mln Ormian, których zgładzono w czasie ludobójstwa w Turcji w 1915 r., oraz tysiące Polaków i Ormian, którzy w czasie II wojny światowej zginęli na Kresach II RP. Poświęcenia, według rytuału dwóch obrządków, dokonałem wraz z przeorem dominikanów. Oprawę liturgiczną zapewnili Wrocławscy Madrygaliści i ormiański zespół Musa Ler. Ustawienie pomnika było możliwe dzięki wspólnej inicjatywie artystów z Erywania i Towarzystwa Ormian Polskich, kierowanego bardzo prężnie przez dr. Adama Domanasiewicza, znanego chirurga, a zarazem organizatora ormiańskiego pocztu rycerskiego, biorącego co roku udział w rekonstrukcji historycznej bitwy pod Grunwaldem.

Niestety, na radosną atmosferę cień rzuciły dwie smutne wiadomości ze Lwowa. Pierwsza z nich dotyczyła polskiego Radia Lwów, które z powodu obojętności władz III RP po raz kolejny znalazło się w katastrofalnej sytuacji. Ukraińskie władze ze względu na niepłacenie rachunków zaplombowały drzwi wejściowe placówki. Lwowscy Polacy w swoim dramatycznym liście napisali: "Nasz dorobek nie powinien być zaprzepaszczony. Jakie wyższe racje przemawiają za tym, żeby polska redakcja we Lwowie przestała istnieć? W imię jakich oszczędności niszczy się mienie polskiego podatnika? Każdy kraj na świecie łoży na promocję swojej kultury. My czynimy to za darmo. Pewne instrumenty jednak musimy posiadać. Czy ktoś jest w stanie to zauważyć? Miasto Lwów jest najlepszą promocją Polski poza granicami kraju".

Druga informacja dotyczyła profanacji cmentarza Obrońców Lwowa, na którym ukraińscy pseudo artyści zorganizowali sesję fotograficzną z udziałem - uwaga! - półnagich modelek. Konsul polski od razu zareagował, ale prowokatorzy zamiast przeprosić, zaczęli kontratakować. Jak doniósł portal Kresy.pl, oznajmili oni szyderczo, że niektórzy "zbyt narodowo uświadomieni obywatele" próbują sprowokować skandal "z niczego", a także "siać nienawiść między dwoma krajami".

Gdyby w Polsce chuligani dokonali profanacji żydowskiego kirkutu, to z pewnością gazeta Adama Michnika i Seweryna Blumsztajna opublikowałaby ostre komentarze, a wielu polityków wygłosiłoby przed Ambasadą Izraela przeprosiny "w imieniu polskiego narodu". Gdyby taka sama profanacja dotknęła cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej, to Donald Tusk i Radosław Sikorski musieliby osobiście kajać się przed carem Putinem. Jednak w wypadku afery we Lwowie "Gazeta Wyborcza" próbowała "rozcieńczać" sprawę. Jej dziennikarz Roman Pawłowski w artykule pt. "Zakonnice i Orlęta. Gdzie tu obraza? Gdzie tu perwersja?" nie tylko bagatelizuje zaistniałe fakty, ale i zarzuca konsulatowi polskiemu we Lwowie przewrażliwienie i nadgorliwość. Ten tekst najlepiej ukazuje, czym jest tzw. michnikowszczyzna i jakie jest podejście Wielkiego Guru III RP do polskiej pamięci narodowej, a także do chrześcijaństwa, bo przecież lwowski cmentarz to wielkie pole białych krzyży. A gdyby modelki w dwuznacznych pozach fotografowały się na grobie Ozjasza Szechtera, to jego syn też by milczał? Myślę że nie. Bo gdyby milczał, byłby synem wyrodnym.

Tekst ukazał się w tygodniku Gazeta Polska, 3 października 2012 r.

Źródło - http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=6823

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież